Ślimacze tempo
Oj, słaby ze mnie zawodnik … nie wiem z czego to wynika – dawno nie trzymałam igły w rękach, wyszłam z wprawy. Hafcik, który uważałam za dziecinny, prościutki i banalny do wykonania i który miał mi zabrać jakieś dwie godzinki pracy, męczę do dziś i jeszcze daleko mi do końca. „Męczę” to może niewłaściwe słowo, bo wyszywa się miło i jednak cały czas pracy przybywa, więc satysfakcja jest. No, ale jakby nie było, od świąt trochę czasu minęło… Odcienie brązu mienią mi się w oczach, kanwa drobniutka, dłubię w okularach, bo inaczej nie dałabym rady … Zdecydowanie nie polecałabym takiego hafciku początkującym …
No a teraz prezentacja – brakuje tylko back stitchów








Grunt ze do przodu-ciekawe jak bedzie wygladal z back stitchami