Kołyska
Zakupiłam dzisiaj kołyskę
Nie, nie dziecięcą, bo u nas nie miałby kto w niej spać … Kołyskę do robienia brzuszków. Przyznam Wam sie, że od połowy sierpnia walczę dzielnie ze swoją nadwagą i kilka dni temu udało mi się osiągnąć swój rekord, czyli zrzuciłam całe 10 kilogramów
No, ale nie jest to jeszcze mój cel, dlatego oprócz zmiany nawyków żywieniowych postanowiłam wprowadzić do codziennej rutyny ćwiczenia gimnastyczne. Na pierwszy ogień oczywiście powinna pójść ta wystająca część z przodu, czyli brzusio
Ponieważ mam duże kłopoty z szyjnym odcinkiem kręgosłupa, zwyczajne brzuszki raczej dla mnie się nie nadają. No i dzisiaj pojechaliśmy z moim okropnym mężem, który cały czas się ze mnie śmieje zamiast wspierać, do go sport i zakupiłam kołyskę …
Powiem tak – na razie nie umiem na niej robić brzuszków. Może dlatego, że zwyczajnych brzuszków też nie umiem. Na mój gust, nie posiadam mięśni brzucha, z braku używania chyba zanikły. Dzisiejsze wysiłki, aby podnieść tułów z podłogi wieńczone były taki stękaniem, że mój mąż mało fotela ze śmiechu nie spadł …
No więc mam plan. Przez najbliższy tydzień wstaję wcześniej ( czyli przed 6 rano) i robię specjalne ćwiczenia, aby „odbudować” pewne mięśnie. Za tydzień zrobię drugie podejście do kołyski i zobaczymy
A tu mój „sprzęt” :








Witam
Gratuluję zrzuconych kilogramów.Broń Boże nie chcę Cię zniechęcać, ale ja mam w domu prawie siłownie i nie mogę się zmobilizować.Jedyna rada na takiego leniucha jak ja to chodzenie do fitness clubu i ćwiczenia w grupie pod okiem ‘kata’,tylko to na mnie działa !Jest tego jeszcze jedna zaleta pod okiem dobrego trenera, kiedy prawid lowo ćwiczysz nie ma prawa Cię boleć kręgosłup, kolana czy cokolwiek,jeśli mogę Ci radzić zacznij od ćwiczeń z fachowcem,powodzenia