Sądny dzień
Macie czasem takie dni, że wszystko idzie nie tak ???
Ja miałam dzisiaj właśnie taki dzień. W szkole jeden dramat gonił drugi, a dzieciaki wylewały rekordową ilość łez. Zaczęło się od tego, że dziewczynki zatrzasnęły się rano w szatni. Nie było mnie może 3 minuty, pobiegłam otworzyć salę, a gdy wracałam wyszła mi na przeciw zapłakana grupa dziewczynek … co ja się naprzytulałam, nagłaskałam, nauspokajałam …
Na kolejnych lekcjach wciąż ktos płakał – bo ktoś popchnął, bo nie chce się z nim bawić, bo za szybko robimy ćwiczenia, bo zginął zeszyt …
Na przerwie pewien mały pierwszoklasista pobił mnie swymi małymi piąstkami i podrapał tylko za to, że nie pozwalałam mu biegać. Tata podczas rozmowy próbował przekonać mnie, że to ja zrobiłam coś nie tak mimo, że w jego obecności synek krzyczał na mnie: głupia pani!
Żeby troszkę zdystansować się do wszystkiego, po szkole pojechałam z Kasieńką do kina. To nic, że cały film zasłaniałyśmy sobie oczy, bo film skupiała się na boxie robotów, a to nie jest nasz ulubiony temat i to nic, że autobus uciekł i zabrakło nam dosłownie sekund, aby do niego wskoczyć. Jako ukoronowanie dnia, wracając wywinęłam pięknego kozła pod szkołą wprawiając w oniemienie przypadkowych przechodniów… ech, nic, że kolano boli jak ***, zniszczyłam sobie przy okazji moje ulubione buty…
I mimo, że dziś nie jest 13, to dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowo pechowy …







Ojj Aniu faktycznie dzień kiepski
życzę jak najmniej takich dni! a najlepiej wcale! :*