brrr
Siedzę w najgrubszym swetrze, pije gorącą herbatę z sokiem malinowym i staram się nie patrzeć w stronę termometru leżącego na stole … coś mnie łapie, ale na razie się nie daję… Dzisiaj kolejne popołudnie spędziłam na balkonie robiąc jesienne porządki więc może po prostu mnie przewiało … a wczoraj zaszczepiłam się przeciwko grypie, choć średnio wierzę w skuteczność takich szczepionek. I tak zawsze się choruje,a mam wrażenie, że wraz z wiekiem takie choroby coraz ciężej przechodzę. W zeszłym roku jak w końcu mnie dopadło to autentycznie dwóch pierwszych dni choroby nie pamiętam – mega gorączka i sen – i tak dwa dni … brrrr
Łukasz pojechał dziś z Kasią do ortodonty – w końcu zdjęto jej aparat. Teraz ma założone szyny retencyjne. Jutro ja jadę z nią po południu na wizytę kontrolną. Nie mogę się napatrzeć na jej piękny uśmiech i równiutkie ząbki







Życzę zdrówka – oby choroba się nie rozwinęła na dobre!!
Czekam na zdjęcie Kasieńki bez aparatu
A ja jak najbardziej zapraszam do siebie, twój link dodałam sobie na blogu, żeby mieć po ręką