Przedwielkanocne jajkowanie
Pled, bluzka i promienista serwetka czekają - ostatnie dni spędzam na dzierganiu jajecznych zawieszek. Tak mi się to spodobało, że wsiąkłam na amen i nawet jedno jajo popełniłam – co graniczyło z cudem – na wycieczce klasowej z moimi dzieciakami.
W niektóre zawieszki wdzierguję koraliczki i wygląda to cudnie – niestety raz, że rodzenie jaja trwa wtedy 5 razy dłużej, a dwa, zepsułam już 7 nawlekaczy do igieł, które skutecznie pozwalają mi podczas roboty nanizać koraliki. Tak więc, siłą rzeczy, tych koralikowych jajek jest dużo mniej, ale i tak zawieszki melanżowe wychodzą bajecznie, a ostatnio zaczęłam nawet łączyć kolorki
A oto moje jaja
Właściwie tymczasowe ostatki, bo już pięć kolejnych czeka na usztywnienie i rozpięcie
Póki co, gotowych jaj mam 21. Będą drobiażdżkami wielkanocnymi dla najbliższych
A teraz jeszcze moje koralikowe cuda – te najbardziej pracochłonne, ale i najładniejsze:
A tak prezentuje się cały stosik:
Część zawieszek znalazła dziś rano swoje miejsce w domu moich rodziców. Tak prezentują się na gałązkach bazi:
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo mocno i lecę dłubać dalej













PIEKNE!!!!!!!!!!!! Te z koralikami sliczne ale te gladkie sa niemniej okazale!!
Dostalm kiedys wzor na nie, ale nie wiedzialam gdzie zaczac ;( i tak nie popelnilam ani jednego jaja ;(
A moze na szybko bys mi napisala na maila??? jak ida rzedy??? moze uda mi sie jeszcze co nie co wydziergac?!?!?!
Sciskam mocno!!
Aska