Co u mnie?
U mnie nawał zajęć. Nie dość, że dopadło mnie choróbsko i zdecydowanie próbuję je przechodzić, to jednak idzie mi coraz słabiej, to jeszcze ruszył maraton szkoleń … no a poza tym multum innych rzeczy do zrobienia na zaraz … Mam jednak tak, że im więcej zajęć i stresu to tym bardziej potrzebuję tych chwil wytchnienia i odprężenia. Dlatego też szydełkuję i czytam teraz w każdym wolnym momencie.
I tak, dzisiaj chciałam Wam się pochwalić moimi zdobyczami książkowymi. Oto stosik książek oczekujących na swoją kolej:
Samo patrzenie sprawia mi przyjemność
Ostatnio przeczytałam przecudowną, magiczną książkę Doroty Sumińskiej „Autobiografia na czterech łapach”. Zakochałam się w niej bez pamięci. Dlatego, jeśli dobrze przypatrzycie się powyższemu zdjęciu, to druga pozycja od dołu, to kolejna książka tej wspaniałej autorki.
No i książka, którą obecnie czytam to „Dziewięć wcieleń kota Dewey’a”. Przeczytałam o niej dużo dobrego w necie, pozytywnych opinii, a że na punkcie zwierzaków mam hopla to …. No i muszę przyznać, że na razie (jestem na 77str), nie za bardzo mnie wciągnęła. Owszem, chwilami wzruszająca, opisuję miłość ludzi do kotów i kotów do ich właścicieli, ale dla mnie nużąco napisana … nie wiem czy dotrwam do końca …
Robótkowo też nie próżnuję. Powolutku robi się błękitniasta bluzka, pledzik rośnie, a ja rozpoczęłam produkcję szydełkowych pisanek
Znalazłam słodki wzorek i wydziergałam już trzy dyndasie. Zamierzam zrobić większą ilość, aby przed świętami rozdać znajomym. Pochwalę się nimi już niedługo.









