szary szaliczek
Chciałam Wam jeszcze króciutko pochwalić się tym co ostatnio zaczęłam robić. Otóż pod choinkę od wszechwiedzącego Mikołaja dostałam superaśną czapuchę – jest cieplutka i bardzo mi pasuje. Oto zdjęcie – nie przejmujcie się moją miną, bo fotka robiona była z zaskoczenia podczas pierwszego przymierzania
Czapa świetna, ale okazało się, że szaliczka do niej pasującego nie posiadam. Tak więc wyciągnęłam od mamy parę szarych kłębków (są w nieco jaśniejszej tonacji szarości, ale to zupełnie nie przeszkadza) i zaczęłam dłubać. Przy okazji wpadłam na pomysł, że to doskonały moment, aby zacząć uczyć się oczek krzyżowanych – nigdy jeszcze ich nie próbowałam, a przecież w przyszłości, dalekiej, ale jednak, mam plany swetrów z warkoczów itd. Tak więc przedstawiam wam takie najprostsze warkoczyki, właściwie, przeplatanki, które będą się ciągnąć i ciągnąć, aż utworzą szaliczek









