hej hej, jeszcze żyję !!!
Strasznie długo mnie tu nie było, za co ogromnie przepraszam wszystkich, którzy chętnie tu zaglądali i mnie podczytywali. Po pierwsze zwalił się na mnie ogrom pracy związanej ze szkołą – i moją i mojego dziecka. Poza tym wciąż jakieś choróbska plączą mi się pod nogami. Obiecywałam sobie w ostatni dłuższy weekend, że usiądę i nadrobię zaległości, to dopadła mnie koszmarna grypa żołądkowa, właściwie do poniedziałku leżałam,a teraz chodzę do szkoły, ale wciąż niemrawo się czuję, a dziś już Kasieńka narzekała na brzuszek, a Łukasz wrócił z pracy, powiedział, że jeść nic nie będzie, bo źle się czuje, położył się i śpi … chyba jakiś wirus w powietrzu krąży nad nami, bo już inaczej sobie tego wytłumaczyć nie umiem …
Nikky i Adrian, dziękuję za komentarze. Nie wydaje mi się, żeby w żabce było jakoś specjalnie drogo, mój mąż wracając zazwyczaj do niej wstępuje i robi podstawowe zakupy, tak więc naklejek przybywa… obecnie do Kropki dołączył Oskar, a koleżanka Kasieńki przyniosła jej w prezencie takiego samego psiaczka, tylko maleńkiego. Mamy więc już całą rodzinę , a że naklejki nadal skrupulatnie zbieramy, więc i ta rodzina wkrótce sie powiększy
Kochani, obiecuję, że niedługo pokaże Wam nad czym przez ostatni miesiąc pracowałam. Troszkę się tego nazbierało
A na razie poczołgam się do kuchni pić siemię lniane







Tak się zastanawiałam co tam u Ciebie słychać bo cisza na blogu.
Pozdrawiam i kurujcie się tam jak najszybciej, a ja czekam na zdjęcia twoich wytworów!