Dzisiejszy dzień upływa mi przemile. Rano pojechaliśmy w odwiedziny do cioci, której nie widziałam chyba już rok. Było bardzo miło i ciepło, ciocia jak zawsze uśmiechnięta i energiczna zarażała wszystkich swoim poczuciem humoru.
W drodze powrotnej zrobiliśmy zakupy, a w domku razem z Łukaszem ugotowaliśmy przepyszną dietetyczną zupkę ( od jakiegoś czasu walczę ze swoimi kilogramami na diecie dukana), którą przed chwilką jadłam, mniam. No, a wszystkie wolne chwile poświęcam na robienie szaliczka dla teścia, postaram się pokazać Wam jutro postępy w pracy.
Dzień upływa spokojnie, Łukasz klika na swoim laptopku, ja teraz na swoim… co jakiś czas oboje zerkamy na telewizor gdzie transmitują wyścigi żużlowe. Łukasz jest namiętnym kibicem żużla, a ja wciągnęłam się przez niego….
Tymczasem, pokażę Wam dwa moje ostatnie nabytki – tzw. „przydasie” – są to znaczniki oczek i igły do zszywania wszystkiego co się robi wełenką – mają gigantyczne uszka i wydają się bardzo wygodne.


