Moje dzisiejsze zdobycze
Po telefonie przyjaciółki i cynku, że w osiedlowej pasmanterii są tanie i piękne włóczki, pobiegłyśmy tam dziś z mamą. No i rzeczywiście, włóczki cudne, cena bardzo przystępna – 4 zł za motek (podobno hurtownia zmienia lokal i wyprzedaje towar, czy coś w tym stylu .. ). Oczy nam się świeciły niemal do wszystkiego co było w sklepiku
W końcu nasz wybór padł na włóczkę tasiemkową o niezwykłych, bajecznych kolorach, oraz włochatkę zielonkawo-pomarańczową ( tak mi się jakoś kulinarnie kojarzy z kapustką i marcheweczką
). Teraz to wszystko leży u mnie w pokoju, a ja łażę wokół, co chwilę obmacuję, niby przypadkiem myziam, a pycho mi się śmieje, że hej
A tak poza tym, to pojęcia nie mam, gdzie to upchnąć ?
Z włóczki tasiemkowej to już widzę kamizelkę albo narzutkę, a z tej włochatej bluzeczkę z krótkim rękawkiem. Teraz, kiedy już zaznajomiłam się z drutami – mogę porwać się na wszystko
Fajny dzisiaj mam dzień !
Ps. Kasiulek, dzięki za info odnośnie pasmanterii













