2 węgierskie serwetki i czytadła na wakacje :)
Cały zeszły tydzień spędziłam z mężem i Kasieńką w Hajduszoboszlo na Węgrzech. Było cudnie, codziennie chodziliśmy sobie na baseny, Kasiek szalała na zjeżdżalniach, biegała na sztuczną falę i wyczekiwała na masaże bąbelkami w wodzie … Za to my spędzaliśmy czas głównie na kocyku opalając się i czytając gazetki (ja i Łukasz), oglądając filmy na iPhonie (Łukasz) i dziergając serwetki ( ja ! ). I tak powstały dwie serwetki – zielonożółta i taka bajkowoplamiasta
Nie są duże, bardzo przyjemnie się je robiło. No i wzbudzałam ogólne zaciekawienie pobliskich „kocykowiczów”
A wczoraj powędrowałam sobie do naszej wilanowskiej biblioteki (przy okazji minęłam się z p. Kaziemierzem Kaczorem – jednym z moich ulubionych aktorów, który wychodził z biblioteki z naręczem książek) i wypożyczyłam pół tuzina najwspanialszych książek na swiecie: „Cichy Don” Michaiła Szołochowa oraz „Wojnę i pokój” Lwa Tołstoja. Książki są wyczytane, a żółte karty przerzucało przede mną setki rąk. Zerkam tak sobie na tą stertkę i aż wzdycham z zadowolenia
Ps. Hafijka, Lucynka … dziękuję …















Anulek kochany,
To piękne co tu widzę i czytam, o Tobie i Twoich pasjach, niesamowitych talentach, głębi duszy i serca, które mam szczęście i zaszczyt znać. Tak sobie myślę, że jest duża szansa, abyś Ty też była autorką książki, może nawet nie jednej… Ta książka byłaby piekna jak Ty.
Ściskam i mocno całuję, Kochająca K.