Walentynka dla Kasi ~1~
Zaczęłam dziś dziergać serweteczkę z mojego ukochanego kordonka - melanżowego maxi ze złotą nitką. Dłubię szydełkiem i cały czas się uśmiecham. No co ja zrobię, że lubię jak się błyszczy
Serweteczka ma być owalna i będzie prezentem dla mojej najlepszej przyjaciółki pod słońcem – Kasi. (Mam nadzieję, że przed Walentynkami nie zajrzy tutaj na bloga, bo z niespodzianki nici) Wcześniej pokazywałam Wam beżową serwetkę ze złotą nitką zrobioną w prezencie dla córeczki Kasi – Agatki. Żebym tylko zdążyła z tym wszystkim, bo nie wiem czy Wam się chwaliłam, ale całe ferie choruję, myślałam, że jakoś sama to zwalczę, ale było coraz gorzej. Trafiłam więc najpierw do pewnej pani doktor, która osłuchawszy mnie dokładnie, podrapała się w czoło, kazała łykać zyrtec, pić maślankę i jeść kiszonki… Nieco zdziwiona wyszłam z gabinetu, no ale skoro tak mówi lekarz … to był czwartek, a w weekend myslałam, że zejdę, choroba rozwijała się w najlepsze – miałam wrażenie, że wykasłałam już całe swoje płuca, gorączka, katar i samopoczucie denne… Wczoraj w końcu udało mi się dobić do mojej lekarz pierwszego kontaktu. Złapała się za głowę, wypisała antybiotyk i inne leki, a diagnozę poprzedniej lekarki pozostawiła bez komentarza …
Więc powoli zdrowieję i mam nadzieję, że w poniedziałek spokojnie wrócę do szkoły.
A teraz początki serwetki:










