Imieniny
Mam dzisiaj imieniny
i muszę, po prostu muszę pochwalić się Wam prezentami jakie dostałam. Są trafione w dziesiątkę i widać od razu, że ktos myślał i planował co mi kupić i co mi sprawi największą przyjemność …
Od rodziców dostałam zapas kordonków i włóczki. Kiedy zaczęłam rano rozpakowywać torbę autentycznie skakałam z radości do góry. W torbie znajdowały się: 2 motki granatowej włóczki z której mam zrobić pierwszą w moim zyciu kamizelkę dla Kasi, 3 kłębki przepięknego kordonku o magicznym kolorze kawki z mleczkiem, oraz moja ukochana snehurka w przecudnych melanżach: zielono-kremowym, biało-żółtym, niebiesko-białym i pomarańczowo-białym. Do tego dwa kółeczka szpileczek, które zawsze się przydają. Jestem przeszczęśliwa !!!
Kolejny prezent, też od rodziców, to film, który bardzo chciałam obejrzeć i najlepiej mieć na własność (no i teraz mam). To „Północ Południe” według powieści Elisabeth Gaskell. Książki w języku polskim niestety znależć nie można, bo nikt jej jeszcze z angielskiego nie przetłumaczył. Będę się za to zachwycać filmem.
Trzeci prezent dostałam od Kasieńki i są to przeurocze solniczka i pieprzniczka w kształcie piesków niesamowicie przypominających mojego ukochanego Neosia !!! Zajmują już centralne miejsce w kuchni.
Dostałam też przepiękne kwiaty od rodziców i męża. Dzwoniło masę osób i dostałam kilka przemiłych smsów. Za wszystkie ogromnie dziękuję. To były bardzo miłe imieniny… szkoda, że już się kończą










nic dziwnego, żę prezenty sprawiły Ci radość
szkoda, że trafiłam na Twojego bloga dopiero teraz i nie miałam okazji złożyć Ci życzeń