wreszcie jestem!
Strasznie dawno się nie odzywałam. Było to spowodowane różnymi zawirowaniami, ale już wychodzę na prostą i co za tym idzie wracam do moich ulubionych zajęć
Wiem, że już dawno po świętach i trochę wstyd wstawiać teraz jajka, ale muszę się nimi pochwalić, bo są to moje pierwsze zdecoupagowane jaja i w końcu je wylakierowałam. Teraz są wreszcie gotowe do pokazania.
Zawiodłam się na jajeczkach steropianowych, farba nie pokryła mi faktury jajka i albo coś źle zrobiłam, albo o czymś nie wiem, albo tak ma być i nie za bardzo mi się to podoba … Natomiast drewniane jajka były przemalowywane – wybrałam z domowych zapasów te najmniej efektowne, nadziałam je na patyki do szaszłyków i zabrałam się do roboty.
A na sam koniec chciałam wam jeszcze pokazać drewnianą podstawkę, bardzo solidną, grubą. Przyjechała ze mną aż z Palamos w Hiszpanii i mam do niej wielki sentyment, bo raz – przypomina mi o najpiękniejszych wakacjach, dwa – motyw na niej należy do jednego z moich ulubionych i za każdym razem jak na nią patrzę mam ochotę na kawcię















